Nadszedl czas zmian
Opublikowane w Zapiski - marzec 26th, 2007Zapraszam na strony mojego nowego fotologa .
Zapraszam na strony mojego nowego fotologa .
Kilka zdjec z sesji dla Carrie Zack i magazynu Bride and Bloom.










Wiecej fotek z tej sesji juz niebawem…
Dla mnie, dla kogos wychowanego w PRL, ta czesc Chicago to zywe muzeum poznego PRLu. Wszysytko wyglada tak, jakby dla mieszkancow tej czesci miasta czas zatrzymal sie w 1980 roku w ojczyznie.






Podczas wizyty w Chicago, zostalem zaproszony do porannego programu Magdy Marczwskiej “Poranny Ekspres” na mala pogawedke o moim projekcie. Posluchaj.
Fotografie z wypadu pojawia sie juz niebawem. Zapraszam.
…i mna i sniegiem. Po prawie pieciu latach od wyjazdu z Chicago zawialo mnie tu az na cale 7 dni. Szok termiczny towarzyszy mi okropny. Od kilku dni narzekalismy w LA jak to strasznie nie jest tam zimno, bo zdazalo sie, ze w nocy temperatura spadala do kilku stopni i dawala nam swe znaki. Jednak zderzenie z prawdziwym zimnem to dopiero powod to okreslenia o… jak pizga. Juz wychodzac z samolotu dalo sie to odczuc jak prad zimnego powietrzna ze szczeliny pomiedzy samolotem a rekawem przecial mi twarz. bbrrr. Ale nie chce zeby brzmialo to jak jakies narzekanie, w koncu wiedzialem na co sie pisze i tak naprawde tego chcialem. Zmiana klimatu dobrze mi zrobi i pozwoli chyba na nowo docenic caloroczna dobra, letnia pogode.
Nie bylem jeszcze nigdzie. Wczoraj jak dotarlem do Magdy i Gosi mieszkania, nie mialem juz ani ochoty ani sily na wychodzenie gdziekolwiek tymbardziej, ze ciezko byloby mi sie ruszyc po takim przyjeciu jakie mnie spotkalo. Byly zajebiste polskie (ruskie) pierogi ze skwarkami i butelki Tyskiego. Byla to ta najlepsze polska goscina, o ktorej de facto przegadalismy troche wieczoru.
Zamierzam dzisiaj odwiedzic i odswiezyc troche pamiec o polskiej wiosce, jackowie, miluokach czy belmontach. Ciekaw jestem bardzo uczucia jakie bedzie mi towarzyszyc oprocz uczucia przerazajacego zimna…

Nie duzo ostatnio dzieje sie na moich stronach. Nawet zmiana 6 na 7 w dacie nie zaznaczyla sie tutaj w zaden sposob. Wszystko to jak zawsze przez nawal pracy, ale po nawale jakos zawsze do glowy wpadaja mi dziwne pomysly, ktore pozwalaja mi odnalezc sie w moim drugim swiecie, swiecie gadzetow. Do rzeczy. Od jakiegos juz czasu, wiele agencji fotograficznych prosi o dodawanie w tagach (exif) informacji o geolokalizacji zrobionego zdjecia. Prawie pewne wydaje sie, ze nowe profesjonalne aparaty beda wyposazone w czytniki geopozycji (GPS). Juz dzisiaj mozna kupic za grosze telefony komorkowe, ktore odczytuja nasza aktualna pozycje i pozwalaja ja odczytac naszym znajomym na ich telefonie (amerykanski “where you at?” Boost Mobile). No i wlasnie tutaj narodzil sie moj gadzeciarski pomysl. Za niecale $40 zakupilem Motorole i415, ktora ma wpudowany czytnik GPS i dostep do internetu. Tyle bylo mi potrzebne aby kazdy kto chce mogl sledzic moja aktualna pozycje on-line. Ok, nie moja a mojego plecaka z aparatem. Nie rozpisuja sie juz za duzo zapraszam na “Sprawdz gdzie jestem” czyli internetowe sledzenie mojego aparatu, a tym samym mnie. Bardziej ciekawskim polecam tez strone MoloGOGO, gdzie mozecie odczytac 100 ostatnio zarejestrowanych pozycji mojego plecaka. Klikajac na poszczegolne punkty na mapie mozecie odczytac godzine, o ktorej tam bylem, tzn. moj plecak.