Podpowiadam jak Ja to robie…
Zdarzaja mi sie pytania od roznych osob, jak osiagnalem taki czy inny efekt. Niedalej jak dzis rano otrzymalem mailem zdejecie od znajomego z pytaniem, co bys z tym zrobil. Hmmm.. zdjecie jak zdjecie imho sporo technicznych uszczerbkow. Prawie zawsze jednak mozna cos wycisnac, wiec postanowilem pokazac Wam moj tok myslenia i przeobrazania snapshot’a w spooky foto…
Oto oryginal-

No to pierwsza rzecz jak rzuca mi sie w oczy to krzywizna kadru, wiec prostujemy.

Proste juz jako tako jest. Teraz czas na odszumienie i male zmiekczenie.

No i od razu lepiej. Teraz zajme sie malymi korektami na twarzy, ktore odciagaja wzrok od calosci.

Buzia czysta tam gdzie potrzeba. Teraz podciagam poziomy (levels). Z reguly zaciesniam bialy i czarny.

Jak dla mnie swiatlo na zdjeciu jest za malo interesujace. Nie mialem wplywu na nie, ale moge miec maly wplyw na nie teraz, wiec male przesuniecie swiatla i poblysk.

No i jest prawie “cacy”. Kazdy ma jakis swoj styl. Ja osobiscie portrety lubie w cieplym zoltym swietle. Dlatego teraz sciagne calosc kolorow o okolo 40% i dodam po 20% czerwonego i zoltego. Potem na calosc zaloze zolty filtr, odpowiednik B-81EF.

Sciagajac kolor stracilem troche zywotnosci w oczach. Dla mnie oczy sa waznym elementem portretu, dlatego korzystajac z faktu ze na poprzedniej warstwie photoshopa mam poprzedni obraz, wymarze tutaj oko, zeby uzyskac pierwotna jego zielen.

No to mam juz to co chcialem. Poprawiony portret jeszcze tylko mala korekta swiatla, ale to juz tylko taki ostatni dotyk…

Finalowym zdjeciem jednak miala byc wersja spooky wiec prosze, oto ona…


